Po angielsku nazywa się to “flow”: stan, w którym wszystko idealnie współgra. W specyficznych tradycjach muzycznych, jak jawajski gamelan, używa się lokalnego terminu “ngeli”, co dosłownie oznacza “pływać razem” – idealne oddanie idei “float together”, gdzie muzycy harmonijnie synchronizują się w zbiorowym “uniesieniu”. Było właśnie tak przyjemnie. Szczególnie, że zachwycił nas (i nie tylko) nasz solista Valdemar Wahlbeck . Badania pokazują, że w takich momentach dochodzi do fizjologicznej synchronii: np. zgodności tętna i przewodnictwa skóry (sic!).
Jest doktorem honoris causa wielu uczelni, m.in. Yale University, Akademii Górniczo-Hutniczej, laureatem nagrody Stephena Hawkinga, i wielu nagród ważnych instytutów aeronautyki, itd. To członek zarządu instytucji non-profit Space Foundation, The Planetary Society, The National Academies Aeronautics, Space Engineering Board, Stanford Engineering Advisory Board. Jest filantropem: w 2012 zadeklarował The Giving Pledge, to zobowiązanie do przeznaczenia co najmniej połowy majątku na filantropię. Open AI zawdzięcza mu pierwszy fundusz, który przeznaczył na stworzenie publicznie dostępnego AI bez tajemnic.
Jest międzyplanetarnym Kolumbem, który może być inspiracją dla każdego ucznia. Pod jego kierownictwem stworzono pierwszą rakietę wielokrotnego użytku. To tak jakby w lotnictwie ktoś stworzył pierwszy samolot który ląduje zamiast się rozbić. Zmienia to diametralnie postęp w podróżach kosmicznych. Stworzono również najlepszą kapsułę kosmiczną, sprowadzającą bezpiecznie załogi kosmonautów z ISS. Daje to nadzieję na podróże kosmiczne również dla takich przeciętnych śmiertelników jak ja.
Jest twórcą sieci satelitarnej o unikalnym zasięgu komunikacyjnym: dociera do najdalszych zakątków Afryki i do krajów w czasie klęski czy to w wyniku wojny czy katastrof naturalnych. Tworzy systemy do komunikacji człowiek-komputer dla ludzi sparaliżowanych, odciętych od komunikacji ze światem. Jego firma drąży tunele komunikacyjne wg założenia, że dla trójwymiarowej struktury mieszkalnej nie jest wystarczalna dwuwymiarowa struktura komunikacyjna. No i nareszcie to dzięki niemu mamy ciche bezspalinowe samochody elektryczne.
Zasługami tego człowieka można by obdzielić tuziny ludzi, a jednak tzw ludzkość, czyli media, wcale nie okazuje wdzięczności. Przeciwnie, uważa go za egoistycznego bogacza, mimo, że bogactwo wykorzystuje na nowe projekty inowacyjne, a nie na luksusy. Bywało, że sypiał na podłodze w pracy, aktualne mieszkanie to 42m2 w Boca Chica w domu z prefabrykatów za 50000 dolarów.
To dzięki niemu skończyła się epoka ideologii DEI (Diversity, Equity, Inclusion). Narracja DEI dominowała na platformach społecznościowych dopóki nie kupił Twittera. Skończyło to cenzurę i dominację tej narracji. Grok, czyli AI tworzone w jego firmie, stara się dążyć do prawdy, w odróżnieniu od tych które bezkrytycznie polegają na wszechobecnej narracji wokeizmu w sieci – oto portrety papieży od Gemini:
Jadowity ton narracji medialnej o Elonie Musku powoduje, że młodzi chłopcy zamiast inspiracji do sięgania “tam gdzie wzrok nie sięga”, czują bezsilność w obliczu katastrofy klimatycznej. Traci na tym ta ludzkość, gdzie panują jadowite media, czyli nie Chiny.
Zamiast Butterfly jest Miss Sajgon. Dobry i dobrze wystawiony musical w Goteborgu. Jest wszystko, nawet helikopter unoszący się z żołnierzami amerykańskimi, prawdziwe dolary spadające na publiczność z sufitu. Akcja wartka, muzyka ładna, głos dźwięczny obsadzony w roli Kim, i słodki w roli Chrisa.
“Rule, Britannia! rule the waves. Britons never will be slaves.” The uprising has started. I hope it will spread throughout whole Europe.
Obviously it was a rasist far right demonstration, as you can see below.
And it all started with Elon buying Twitter. Before that my friends did not know about Pakistani gangs in Rotherham and elsewhere.
Main stream media in Sweden devoted same amount of time to interviews with antidemonstrations (5000 people at most) as to the main demonstration of hundreds of thousands, perhaps million?
Odwiedzam wystawy. Odkrywam, że Duda Gracz był dowcipny. Powyżej obraz zatytułowany “Bezczelne zaloty kolaboranta do świętej obywatelki”
Plakat polski był zawsze świetny graficznie: powyżej dowcipny (reklama stoperów do uszu), poniżej graficzny
Jest też wystawa 3D malarstwa Fridy Kahlo. Leżę sobie wygodnie i zewsząd nadpływają ej obrazy powiększane aby nie umknęły szczegóły.
A po tym wszystkim sztuka mięsa w kultowej restauracji nowohuckiej Stylowa przy Leninie. Tam stał kiedyś olbrzymi pomnik Lenina, który próbowano wysadzić, ale udało się tylko urwać Leninowi bucika. Po tym fakcie następnej nocy pojawiły się buty i rower z napisem: MASZ TU ROWER I BUTY WYPIERDALAJ Z NOWEJ HUTY. Teraz przy toalecie w Stylowej jest na pamiątkę malutki Leninek.
Zrobił się tłok na podjeździe i dwa samochody się o siebie otarły: błotnik w BMW Maji i Sebastiana do malowania, a Margity honor chyba bardziej ucierpiał niż samochód. No cóż do raju nie dało się dostać inaczej niż pieszo. Ale było warto!
Goście stawili się raczej punktualnie oprócz Mariana i Uli którzy nie mogli trafić. W dobie wszechobecnej nawigacji – jest to sztuka – należy docenić. Bukietom nie było końca, co bardzo lubię. Dostałam też prezencik od Krysi B opatrzony komentarzem, że czas tak szybko leci. Wymacałam coś co miało miękkość i rozmiar pampersa, więc trochę z niepokojem otwierałam. Okazało się, że nie chodziło o starość tylko o rychłe Boże Narodzenie. Ale ulga.
Miałam nadzieje że wystawa dokonań duchowych kabaretu trochę powstrzyma cielesne żądze żołądka, ale bufet był tak dobrze zaopatrzony, że musiałam powstrzymywać silną perswazją tłum od rzucenia się na jedzenie przed inauguracją.
W mowie wspomniałam dlaczego kabaret jest beznadziejny, a teraz staje się już historyczny (nie histeryczny). Przekazałam kilka praktycznych uwag, np zasadę oznakowania zajętości toalety: jak w sklepie w PRL. Szyld OTWARTE oznacza, że można wejść, szyld WYSZŁEM PO TOWAR oznacza, że nie można wejść, czyli zajęte. Niestety instrukcja toalety leśnej dla panów była nieprecyzyjna. Nie wspomniałam mianowicie, że jest oznaczona szyldem “U Lidki” i jeden z panów udał się w las gdzie był świetnie widoczny, ku uciesze gawiedzi. Julietta jak zwykle odrobiła lekcje i przygotowała toast rymowany. Po wzniesieniu toastu “żebyśmy mądrzeli z wiekiem i aby nie było to wieko od trumny” udaliśmy się do stołów. Pogoda i humory dopisały.
Poloneza czas zacząć. Marysia w tany rusza, Artur miast kontusza, dobywa pałę i też rusza. Taniec poloneza wokół tradycyjnego nordyckiego słupa Midsommar to prawie szczyt multikulti. O prawdziwym szczycie za chwilę. Po polonezie zdjęcie Biura przy wannie, a wanna historyczna z kabaretu niemoralnego pokoju.
Zbliżamy się do głównego punktu programu. Konkurs na strój inspirowany którymś z programów Kabaretu BSB. Większość wcieliła się w “Ale kino”, choć nie tylko. Była np dama operowa z programu “Klasyka nam fika”. Było szereg reprezentantów “Obywatelu wracaj do PRL-u”: trochę hippisów, trochę facetów poważnych z okresu Solidarności oraz ja, reprezentantka wspaniałego dziesięciolecia w historii ludzkości – lat sześćdziesiątych. Było wielu pretendentów godnych nagrody, ale prezes BSB ufundował tylko jedno grand prix. Po dynamicznych prezentacjach odbyło się anonimowe głosowanie. Oto kandydaci na których głosowało wielu: pan z Solidarnosci PRL, panna z Harry Pottera, księżniczka Leia, Pretty Woman z pretty man
Lawrence of Arabia z hurysą, małpa z planety zdobyli wiele głosów. Małpa zdobyła serca mężczyzn i wydawca Marian wzruszony jej wcieleniem zafundował książkę bardzo potrzebną małpom. A oto szczyt multikulti: szejk z hurysą pod słupem midsommarowym.
Grand prix otrzymał Artur Fintston! Jego perswazyjna pała przekonała wszystkie damy.
Nareszcie przyszła pora na quiz – profesjonalnie zorganizowany i wykonany przez prowadzącego Gustawa. Pytania bywały podchwytliwe, np dlaczego tańczymy wokół słupa w Midsommar. Odpowiedź “a czemu nie?” niestety nie była poprawna tylko jakieś tam androny o płodności, itp. Odpowiedź na pytanie: “Jaka jest średnia temperatura na największej pustynii na świecie?” zbulwersowała niektórych. Okazało się że -89 stopni, bo to Antarktyda. Zakwestionował to Marian: “nie ma wody na pustynii, ale musi być piach”. Gustaw i Gaia przygotowali też zagadki rozrzucone po ogrodzie, ale niestety nie było zbyt wielu chętnych do spacerów, dlatego pytania nadal wiszą i czekają.
Zaczęło się ochładzać i wszyscy rzucili się na żurek i wtedy okazało się ze Einar, rodowity szwed, robi najlepszy polski żurek. Tajemnicą jest dodanie do niego kurek. Na koniec było trochę muzyki i śpiewów typowych dla Midsommar: Marysia na skrzypcach a Einar na akordeonie grali, my tańczyliśmy i dokładaliśmy polskie teksty, np pij pij pij bracie pij, na starość torba i kij. I ja tam bylam miód i kruszon piłam a o reszcie cicho sza …
I ja tam byłam miód, i kruszon piłam, a o reszcie cicho sza …
Ponad 21 milionów Polaków głosowało, czyli ponad 70% uprawnionych do głosowania. Kandydat konserwatywny dostał o 369451 głosów więcej niż kandydat progresywny. Wcale nie oznacza to, że konserwa to starzy a postępowcy to młodzi. Otóż 53.2% głosów młodych uzyskał kandydat konserwy. Więcej kobiet i z wyższym wykształceniem głosowało na postępowca. Więcej mężczyzn na konserwę. Wschód Polski jest bardziej za konserwą niż zachód, choć nie tak wyraźnie jak wynika z mapy powiatów.
Arogancja inteligencji polskiej trwa: “chamy niemyte” źle zagłosowały. Inteligencja sądzi, że wyższe wykształcenie wystarczy, żeby wiedzieć co jest lepsze dla przyszłości 40 milionowego narodu i Europy. Bóg to może wie, ale napewno nie uczą tego na wyższych uczelniach. Dlatego mamy demokrację w polityce, że wierzymy iż wiele głów jest lepsze niż jedna, obojętne czy z podstawowym czy wyższym wykształceniem.
Facet marzący o podróżach kosmicznych buduje firmę i udaje mu się uratować kosmonautów, którzy utknęli w kosmosie. Ludzkość śpiewa pieśni na cześć tego bohatera.
Tak jest w filmie, inaczej w rzeczywistości. Akcja jest ważna i media nie mogą jej przemilczeć, ale starają się ukryć kto jest tym bohaterem. Propaganda przeciw Elonowi jest tak intensywna, że w informacji o tej akcji ratunkowej nie pojawia się jego nazwisko. Media nie pokazują jak wdzięczni astronauci dziękują Elonowi i Trumpowi (znalazłam to jedynie na Times of India oprócz X). W głównym dzienniku szwedzkim informującym o ściągnięciu astronautów nawet nie podano kto przybył na ratunek, jakaś anonimowa kapsuła.
Astronauci NASA Butch Wilmore i Suni Williams utknęli na ISS od czerwca 2024, po tym jak ich statek kosmiczny Boeing Starliner doznał problemów z napędem i został uznany za niezdatny do powrotu z załogą. Utknęli na bezpiecznej stacji kosmicznej, nie w “kosmosie”, więc nie było to wcale dramatyczne. NASA zamówiła Starliner Boeinga, specjalnie po to, żeby stworzyć alternatywę dla kapsuły kosmicznej SpaceX Crew Dragon. SpaceX miał gotowość wysłania Crew Dragon jeszcze w 2024, ale NASA nie decydowała się na to. Trwała wtedy kampania wyborcza, a Elon stał po stronie przeciwnej aktualnej administracji, więc można podejrzewać że decyzja była polityczna. Pewno administracja Trumpa postąpiłaby podobnie jak administracja Bidena wtedy. Nieważne. Na takim politykierstwie traci ludzkość. A prześladowania SpaceX przez poprzednią administrację mogły się przyczynić do stanowiska politycznego Elona.
W sierpniu 2023 Departament Sprawiedliwości oskarżył SpaceX o dyskryminację azylantów i uciekinierów w przyjmowaniu do pracy. Firma SpaceX nie ma prawa zatrudniać obcych, bo tylko obywatele i stali rezydenci mają prawa dostępu do tajnych technologii. We wrześniu 2024 Departament wycofał swoje oskarżenie, ale SpaceX zmuszono do zapłacenia $1.5 million odszkodowania dla skarżących ich azylantów i uciekinierów.
Cóż za płomienna mowa w obronie europejczyków przed ich rządcami na konferencji bezpieczeństwa w Monachium. Niestety mam wątpliwości czy Ameryka poprawnie ocenia stopień czerwoności Europy zachodniej. Zwrócił się bezpośrednio do naszych rządców europejskich: “Jeśli boisz się własnych wyborców, Ameryka nie może nic dla ciebie zrobić.” “Demokracja oznacza zrozumienie, że głos każdego z obywateli przyczynia się do mądrych decyzji”. Również głos parti AfD, partii nie zaproszonej na konferencję.
Tak skutecznie działa u nas cenzura, że nie miałam pojęcia o wielu przypadkach prześladowań z tytułu “przestępstwo myślowe”. Np.
“Trochę ponad dwa lata temu brytyjski rząd oskarżył Adama Smitha Connera, 51-letniego fizjoterapeutę i weterana armii, o odrażającą zbrodnię polegającą na staniu 50 metrów od kliniki aborcyjnej i cichej modlitwie przez trzy minuty, nie przeszkadzając nikomu, nie wchodząc z nikim w interakcje, po prostu modląc się w ciszy w samotności. Kiedy brytyjscy funkcjonariusze zauważyli go i zażądali, aby powiedział, o co się modli, Adam odpowiedział po prostu, że w imieniu swojego nienarodzonego syna. On i jego była dziewczyna dokonali aborcji wiele lat wcześniej. Teraz funkcjonariusze nie byli poruszeni. Adam został uznany za winnego złamania nowego prawa rządowego o strefach buforowych, które kryminalizuje cichą modlitwę i inne działania, które mogą wpłynąć na decyzję osoby w odległości 200 metrów od placówki aborcyjnej. Został skazany na zapłatę tysięcy funtów kosztów prawnych.
Chciałbym móc powiedzieć, że to był przypadek, jednorazowy, szalony przykład źle napisanego prawa uchwalonego przeciwko jednej osobie. Ale nie. W zeszłym październiku, zaledwie kilka miesięcy temu, szkocki rząd zaczął rozsyłać listy do obywateli, których domy znajdują się w tzw. strefach bezpiecznego dostępu, ostrzegając ich, że nawet prywatna modlitwa w ich własnych domach może oznaczać złamanie prawa. Oczywiście rząd namawiał czytelników, aby zgłaszali współobywateli podejrzanych o przestępstwo myślowe w Wielkiej Brytanii i całej Europie.”
Niespodzianka była 100%. Zaprosiła mnie Patrycja na parapetówę. Jak przyszłam w ulewę to okazało się, że muszę pomóc gospodyni przynieść krzesła bo jej brakuje w nowym mieszkaniu. Klnąc pod nosem wyszłam na ulewę po te krzesła i już z daleka widzę, że w lokalu osiedlowym jest jakaś impreza, więc mówię jej że chyba nam nie dadzą tych krzesełek. W tym momencie otwierają się drzwi i słyszę śpiew po polsku “Wszystkiego najlepszego” i widzę Martę, i otwieram oczy coraz szerzej i szerzej, co łatwo zaobserwować na filmiku z urodzin: https://youtu.be/pfiOfyIC2X0
Czułam się tego wieczoru jak królowa świata. Dzięki dziewczyny, aż chce się żyć dzięki waszej serdeczności. Jeszcze ludzkość nie zginęła póki my żyjemy!
Pływam sobie w ciepłych wodach Sri Lanki z żółwiami oraz z … ruskimi. Jest ich tu zatrzęsienie. Karmię gada wodorostem a ten mnie kłapnął i słyszę od razu: “znajesz, u niego zuby!” Teper znaju!
Naszą choinkę zainspirowała przygoda z Babsi. Są na niej tylko zwierzątka, będziemy z nimi gadać o północy.
Poszłam do lasu nad nami z Babsi, którą dostałam pod opiekę od sąsiadów.
Babsi zwietrzyła sarnę i tak szarpnęła smyczą, że mi ją wyrwała z ręki. Pognała z prędkością dźwięku. Próbowałam za nią pobiec, bez sensu. Wołałam i gwizdałam. W końcu wróciłam do domu, zadzwoniłam na policję i do właścicielki Maji. Okazuje się, że Babsi nie pierwszy raz pochłonęły lasy za naszym domem. Na szczęście trafia sama z powrotem. Tak też się stało: wróciła zabłocona, z zerwaną smyczą, ale cała.
Nad nami stalowe niebo od tygodnia, na zewnątrz czuje się jakby się było w piwnicy, w dzień czy w nocy. Och ten Adwent na północy: można się zabić, albo zapić na śmierć. Można też zamienić nastrój blue na niebieskie maseczki marokańskie i ufać, że na wiosnę będzie się znowu pięknym, i odżyje podobnie jak przyroda.
I tak przygotowujemy się do Świąt Bożego Narodzenia!
Wszystko tu funkcjonuje bez zarzutu. Ludzie szczerze uprzejmi, nie jak górale do ceprów. Nie ma komarów, brudu przyklejającego się do rąk. Mniej tu islamu niż w Goteborgu. Przyjemna wycieczka z ekipą z Polski.
W samolocie do Agadiru nawiązuje rozmowę z sąsiadem. -Trochę zimno w tym samolocie. – No nie ma się co dziwić – przecież -52 stopnie na zewnątrz. Mówimy tym samym językiem, ale chyba nie pogadam.
W Agadirze boski masaż, basen. O świcie ruszamy na północ przez przełęcz w górach Atlas. Tu jest najwyższy szczyt całej zachodniej Afryki – 4167m. Zimno jak cholera, wiatr, mgła. Wszyscy rzucają się do walizek po puchowe kurtki.
Marakesz mówi po polsku: “radio maryja – big masakra”, “madame chodź tu, za darmo”, “Lewandowski”. Tak dużo tu turystów z Polski, że właściciel zielarni przedstawia nam swoje produkty płynnie i dowcipnie po polsku, tyle że nie deklinuje: “z kurkuma bez czarny pieprz”. Ma specjały na wszystko: na herpes, hemoroidy, grzybicę, a każdy środek jest też świetny na pamięć. Nikt nie oparł się urokowi tego zielarza, wszyscy wychodzą z siatami, ja też. Kupiłam np skrystalizowany wyciąg z eukaliptusa do inhalacji. Przyda sie w saunie.
Odwiedzamy szkołę koraniczną Ben Youssef’a. Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce do medytacji, ale my tylko kamerujemy.
Krystyna nas pilotuje. Opowiada kwiecistym językiem o tym wspaniałym kraju. “Marakesz to bijące jądro i soczewka Maroka”. Aby jak najdłużej mówić stosuje synonim po synonimie. O rzemieślniku w souku “i on będzie szył, przyszywał, naszywał te pasy, taśmy, naszywki”. Wylicza wszystkie alternatywy: “kefti przyrządza się na otwartym ogniu, na gazie, na płycie elektrycznej”.
Nie było sejfu w hotelu więc sprytnie schowałam kosztowności w lodówce. Okazało się rano, że komórka przetrwała ten zimny chów, choć ociekała wodą po wyjęciu.
Z Marakeszu do Casablanki. Okazuje się, że oprócz nazwy nie ma nic wspólnego z filmem. Kręcony był w Los Angeles, w czasie wojny. Ani Bogarta ani Bergman tu nie było. Za to jest jeden z największych meczetów na świecie. Hassan II zbudował w 1986 roku typowy “skrytbygge” czyli budowlę szpanerską. W głównej nawie meczetu ćwiczę jogę. Na zdjęciu przed rzeźbionymi bramami z tytanu – a mnie biedulę stać było tylko na 4 klamerki tytanowe do ramionach.
Z tego 5 milionowego molocha jedziemy przez małe miasteczka Larache i Asilah, do Tangeru. Tanger jest wspaniały, ma taki “vibe”, że tu mogłabym zamieszkać. Rozciąga się szeroko na zboczach. Niepozorne drzwi prowadzą nas do skromnej kafejki na tarasie wysoko nad miastem z fenomenalną panoramą.
Jedziemy dalej do błękitnego miasta Chefchaouen. Od lipca tego roku legalna jest produkcja marihuany, ale nie na jointy, choć są tu wszechobecne zapachem. Obok nas w kawiarence siedzi towarzystwo i kopci marychę. Oferują mi haszysz ale kończy się na tym, że dostaję macha od faceta z dredami.
Jedziemy do tzw stolicy duchowej – Fezu. Tu produkuje się ceramikę oraz garbuje skóry. Ale śmierdzi! Mnie się tu nie bardzo podoba. Kultura tutejsza to przeciwny biegun do japońskiej. I takie też jest rękodzieło tutejsze – przeciwieństwo perfekcjonizmu japońskiego, ale z daleka ładne.
Wracamy przez Marakesz. Tu na placu kręcą się tzw figuranci terenowi. To nomenklatura używana w liście wypłat dla lajkoników w Krakowie. Tutejszy lajkonik to albo barwny nosiwoda, bębniarz kręcący kutasem na fezie, zaklinacz kobry, itp.
Kończymy w Agadirze na all inclusive w kompleksie Riu Tikida Dunas. Jest super. Gramy w taboo. Janusz pierwsze miejsce: instrument na którym gra piękna … w piosence Skaldów? Skrzypce. Lidka drugie miejsce: olbrzymi stwór przebywa w mokrym ale nie w morzu? Tadeusz wymienił słonie, żyrafy, nawet dinozaury, ale tu chodziło o wieloryba. Przebywa w oceanie, nie w morzu.
W Agadirze jest świetny souk, bardzo wygodny w porównaniu do innych. Szerokie alejki, nie tak że trzeba się przeciskać z osłami tak jak w Marakeszu i Fezie. Jest absolutnie wszystko, oprócz chwostów, to poniżej to souk w Marakeszu.
Chyba tu jeszcze kiedyś wrócę. Choćby po to żeby z Monią karmić koty.
Vi firar! Efter konserten i Röhsska åkte vi till en körfestival i Bielsko-Biala och där, passande till vårt silverjubileum, vann vi en silver diploma i körtävlingen. Vi fick 88 poäng, bara 2 poäng fattades till guld! Det tar vi om 25 år när vi firar vårt guldjubileum.
Resan var lite ansträngande: nattflyg till Krakow, sedan Lajkonik-buss till Bielsko-Biala.
På plats väntade Dorotka från Echo. Man kan inte få bättre värdar än Echo-kören. En flotta av bilar under ledning av Dorotka körde oss runt så som vi bara behagade. Och det fanns verkligen flera ställen att åka till. Först till studiegrupp i Mazaniowice. Vi blev alla frälsta av att öva tillsammans med fantastiska körer: en från Mazaniowice och en från Caracas (Venezuela). Våra dirigenter kunde frambringa det bästa i oss.
Sedan kom D-day: tävlingsdagen. Kaos. Att sjunga med eller utan att titta i noter? Att stoppa blus in i kjol eller inte? Visst var vi stressade! Den första körtävlingen för oss, dessutom med konkurrens från erfarna körer från hela världen, men DET GICK BRA!
Då kunde vi pusta ut och levererade en bra konsert på eftermiddagen. Först sjöng vi “Fri som en fågel” av G.Riedel tillsammans med kören Echo. De lärde sig att sjunga den sången på svenska, och på polska i min översättning. Vi blev rörda till tårar – det lät så vackert. Sedan överraskade dem oss med “Sto lat”, och massor av söta hjärtan.
De fick “torrt bröd” och dalahästen från oss. Alla blev glada.
På kvällen fest med Echo – ingen kan festa bättre än dem. Jurek och Wisnia med gitarr satte tonen.
Nästa dag fick vi äntligen lite tid att se oss lite runt Bielsko-Biala. Vissa åkte till Szczyrk, andra till Szyndzielnia. Trots slutet av oktober var det över 20 grader och full sol.
På kvällen heta diskussioner hos Franek.
Nästa dag tillbaka med Lajkonik buss – vad glada vi blev att busschauffören Mietek fick plats för de två utan förbokad biljett.
Krakow full sol och sommarvärme.
På kvällen flyg tillbaka till lite lägre temperaturer. Men vilka fantastiska minne vi bär med oss.
15 września chór wystąpił w dobrym towarzystwie na festiwalu “Pod mostem” zorganizowanym przez Svenska kyrkan. Była poezja, rock taki że nie dało się nie tańczyć, oraz tańce serbskie. Publiczność zróżnicowana jak widać na zdjęciu.
Vilken fantastisk och dramatisk kväll vi hade. Wojtek balanserade på scenens kant när han dirigerade, och så Ewa kollapsade vid slutet (det var verkligen kvavt på scenen). Det fanns en läkare bland publiken, och när Ewa återfick medvetande ställdes hon i mitten på scenen och fick stående ovationer. Tonåringar i publiken trodde att allt var avsiktligt regisserat för att höja spänningen. Nedan konsertens manus.
Tillsammans 25 år-13 140 000 minuter, samma högljudda kaos varje gång vi möts! Hur har vi uthärdat? Vi har ett hemligt recept för en lyckad kör, som vi kommer avslöja ikväll, var och en ingrediens separat, och illustrera detta med sånger. Vi börjar med den tyngsta ingrediensen: man tar c:a 70 kilo maestro. Då kan vi kliva in i djupaste vatten, med öppen mun dessutom. Vilket vi gör i en gammal “spiritual” fr. 1901 Wade in the water
Nästa ingrediens: ta 3 välfyllda skopor med kärlek, blanda omsorgsfullt med lika mycket förtjusning. Detta garanterar känslan av float när man sjunger om just kärlek, må det vara mästerverk från 1500talet eller nutida sånger. Ni kommer höra Thomas Morleys komposition till Shakespears soneter: om Philomelas förlorade kärlek (Though Philomela lost her love), om ett älskande par som rullar i hö (It was a lover and his lass), vår Evert Taubes fantastiska kärleksförklaring i Så skimrande var aldrig havet
Nu kommer en av basingredienserna: Guds försyn. Vad skulle vi ta oss utan våra skyddsänglar? Receptet föreskriver 1 skyddsängel för varje körmedlem, vi fuskar inte, Wojtek får också en. Änglar är eviga så vi kan åberopa våra skyddsänglar i så pass tidsskilda stycke som 49 psalm från 1600 tonsatt av Mikołaj Gomółka till J.Kochanowskis översättning av Davids psalmer, samt nutida verk Agnus Dei av Bob Chilcott.
En ingrediens som absolut inte får förbises: c:a 2 matskedar vemod. Utan den ingrediensen är det svårt att förmedla den tröst som musiken ger oss. Vemod kommer illustreras med en polsk folkvisa Rönnbärsången, efter det kommer Wojtek att trolla fram melankoli i F.Chopins Preludium
En oumbärlig ingrediens vänskap: Ta lika mycket som du väger, snåla inte med den ingrediensen, och, om det behövs, krydda med tårar. Nu kommer vi övertyga er med hjälp av Marta att inget annat räknas mer än vänskap som skapar sammanhållning, både i kören men även med er : vår trogna publik. Youve got a friend är en sång som alla känner. Carol King sade att det var egentligen inte hon som komponerade den utan hon fick den av ett högre väsen
Receptet föreskriver att vänskap blandas väl med skratt och humor. Detta får vi utlopp för i vår klubb för starka damer: En byrå för hopplösa fall. Vi är inte feminister, vi älskar er herrar, men ibland ägnar vi lite tid åt att granskar era tillkortakommande. Det får ni höra nu i en sång från Byråns egen kabaré, vår egen version av Besame mucho, som i sin tur bygger på R. Schumanns pianokonsert nr 54. På svenska O vilken macho! På tal om den kvinnliga aspekten av kören. Enligt psykologer så har vi kvinnor lättare än män att skapa relationer, och det sägs att skvaller är det kittet som hjälper här. Nu får ni höra ett praktexempel på skvaller, nämligen Fågelskvaller. Poeten Julian Tuwim skrev en dikt till barn, och Henryk Mikolaj Gorecki komponerade musik. Den är mycket modern, svår att sjunga- ni har blivit varnade, men den återspeglar skvaller på ett verkligen träffande sätt. Vår enda herre kommer bidra nu med den essentiella ingrediens som inte bara damkör utan varenda människa behöver, nämligen: tron på framtiden, visioner drömmar. Wojtek komponerade den inspirerande sången som en del i musikalen Alice i Underlandet, till Andrzej Strzeleckis text. I Wojteks sång finns en ingrediens som är svår att mäta med skopor, eller i deciliter, nämligen passion för musik. Hör och häpna att vi har funnit känslan av äkta passion hos våra svala finska grannar, i en sång av nutida komponist Illka Kuusisto The Land of Music. Han är även kördirigent, 91 år gammal och still going strong. Världsstatistik visar att dirigenter har den hälsosammaste yrke – de lever längst av alla yrken. Wojtek förberedd dig på minst 25 år till. Tillsammans har vi nu vandrat länge, vi har haft roliga stunder men även tuffa utmaningar. Vi delar många minnen, och de frammanas varje gång vi sätter oss tillsammans i en ledig stund och minns våra resor, eskapader. Det skadar inte att ta en drink då, varje kör behöver sådana stunder, och andra med. Detta fångas förträffligt i sången Memories av Maroon 5 där man utbringar “Toast to the ones here today”
En kanske underskattad ingrediens, men inget kan åstadkommas utan den – ärlighet, Ibland måste man även blanda in två-tre skopor ilska. Men, utan sådan stålbad vissnar all kraft i gruppen – styrka får man bara av sanning. Så Led oss Gud, med hjälp av Wojtek, in i den mest äkta uttryck av känslor i våra sånger. Nu en gospel av Doris Akers, en förnäm komponist och sångare, med 500 sånger på sitt konto, kallad Miss Gospel Music. Det som inte kan överdoseras är glädje. Om det blandas in i tillräcklig mängd i musiken så kan man höra skogen sjunga, så som i Morgonen, komponerad av Oskar Lindberg till en dikt av Johan Runeberg, en finlandssvensk 19hundratalets författare. Det är han som skrev Finlands nationalsång. Sist men absolut inte minst: den ingrediens som är en bristvara i det moderna samhället: tacksamhet. Om man omfamnar livet med tacksamhet blir man glad för varje ny dag, och vill ge hellre än ta. Sådana är mina körkompisar och jag är innerligt tacksam för detta. Vi är även tacksamma till vår trogna publik, till de som stödjer vår verksamhet: polska konsulatet, och Nylöse kyrkan (representerad här av Tobias Olsson). Vår tacksamhet för musik, för möjligheten att uppleva och sjunga den, lyfter oss över generationer av musiker – vi står på giganternas axlar. Inget uttrycker tacksamheten Till musiken vackrare än Franz Schubert.
Niewielkie to biuro się mieści we wnętrzu mego mieszkania przy Beznadziejnej czterdzieści, parter, wstęp bez pukania. Przychodzą tam po kolei albo po kilka osób, ci co nie mają nadziei na polepszenie losu.
Warning: Attempt to read property "first_name" on bool in /customers/9/0/2/nla.se/httpd.www/bsb/wp-content/themes/onecom-ilotheme/inc/core_functions.php on line 86
Warning: Attempt to read property "last_name" on bool in /customers/9/0/2/nla.se/httpd.www/bsb/wp-content/themes/onecom-ilotheme/inc/core_functions.php on line 86
Warning: Attempt to read property "display_name" on bool in /customers/9/0/2/nla.se/httpd.www/bsb/wp-content/themes/onecom-ilotheme/inc/core_functions.php on line 89